Po 1. Festiwalu Wina w Katowicach | Noe Festiwal

Winnice pod Mysłowicami? Wino wygniatane stopami i zakopywane w ziemi? Białe serwowane do… śledzi? TAK! Kto był na pierwszym festiwalu wina w Katowicach pewnie nie żałuje, bo imprezę na pewno można wpisać na listę tych udanych. Nie zawiodła organizacja: zaplanowano wykłady z ekspertami (m.in. świetna Monika Bielka-Viescovi, która rekomendowała łączenie win i potraw i z swoistą charyzmą obaliłą kilka powszechynch mitów dotyczących wina). Przy wejściu każdy mógł wypożyczyć kieliszek, by nie pić z plastikowych naczyń (detal, ale jakże ważny), producenci z szczerością otwierali kolejne butelki i pozwalali na degustacje i wybór trunków był różnorodny (od Armenii przez Gruzję po nasze lokalne smaki – winnicę z Mysłowic). Znalazło się też miejsce dla zdobywającego coraz większą popularność cydru. Pojawiła się wreszcie okazja, by producenci z naszego regionu mogli pokazać swoje selekcje lokalnie, bo uczestnicy chętnie rozmawiali z tymi przedstawicielami, do których za chwilę mogą się wybrać po sąsiedzku, mogą zlecić im skompletowanie swojej kolekcji z dostawą pod drzwi, bo i takie usługi są możliwe.

Ja otrzymałam także zaproszenie na zamknięty panel o winach gruzińskich prowadzony przez Mariusza Kapczyńskiego, redaktora naczelnego Vinisfera.pl, podczas którego próbowaliśmy 10 win, w tym tych dojrzewających w kwewrach (ta charakterystyczna dla Gruzji metoda produkcji wina w glinianych amforach zakopywanych w ziemi nie tylko trwa nieprzerwanie od ponad 8000 lat, ale i została wpisana listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO). Najprzyjemniejszym odkryciem (po wcześniejszych moich doświadczeniach picia pomarańczowego wina w Krakowie) było wino z klasztoru Alaverdi, gdzie produkcją zajmują się mnisi od 1011 roku. No i poraz kolejny zamarzyła mi się podróż do Gruzji… gdyby nie brak czasu, to już bym była w drodze, bo z Katowic wciąż można znaleźć tanie połączenia.

Co tu dużo kryć, lubię, jak za tego typu wydarzenia biorą się pasjonaci i podchodzą do sprawy profesjonalnie. I po raz kolejny okazuje się, że za dużym wydarzeniem stoi… dwójka ludzi. Brawo Marian Jeżewski i Arkadiusz Tarasiński za pierwszy Noe Festiwal!

noe festiwal06

noe festiwal01noe festiwal03noe festiwal02noe festiwal07noe festiwal08noe festiwal09noe festiwal11noe festiwal12noe festiwal14noe festiwal16noe festiwal15noe festiwal13noe festiwal17

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *