U babci Trudy placki zawsze były z blachy – pieczone bez tłuszczu na rozgrzanej żeliwnej powierzchni. Mając wolne sobotnie popołudnie postanowiliśmy z Jankiem zrobić placki w takiej wersji retro. Blacha, która ma ponad 40 lat nadal jest w domu w Kończycach. Przygotowanie obiadu „jak za dawnych czasów” nie wymaga wielkiej filozofii – blachę kładzie się na palniki z gazem, nagrzewa kilka minut a potem tylko wylewa się na nią kolejne kleksy plackowej masy (ziemniaki/mąka pszenna/jajko/starta cebula/sól i pieprz).
Dom pachnie po kilku minutach, placki są lekko chrupkie, z charakterystycznym palonym smakiem. Najsmaczniejsze są te bez niczego, przesmarowane tylko odrobiną masła. My dodaliśmy jeszcze do placków plastry wędzonego łososia, kwaśną śmietanę i świeży koperek.
Zafundujcie sobie kiedyś tę przyjemność – warto zdobyć lub kupić taki kawałek blachy – pieczone w tradycyjnym stylu placki nie mają nic wspólnego z tymi, serwowanymi w podrzędnych knajpach i zalanymi sosami a la po węgiersku.
Gwarantuję – nie pożałujecie!
Oto nasze efekty gotowania retro: