RANKING przyJEMność OSTRYGI | edycja 2025

Mój teatralny przyjaciel, krytyk Jacek Sieradzki, publikuje co roku „Subiektywny spis aktorów”. Postanowiłam zrobić podobny spis miejsc i zjawisk, które cenię i które zapadły mi w pamięć w danym roku. A jednocześnie wracam do kiedyś zapoczątkowanego rankingu przyJEMność – do dziś kilka lokali wciąż ma na drzwiach moją naklejkę – to miłe. Nowe wyślę w styczniu. Zatem kontynuuję, absolutnie subiektywnie, osobiście i z przekonaniem, że było trudno wybrać dane piątki, bo konkurencja duża. Ranking jest lokalny i dotyczy Katowic oraz okolic rozciągniętych na województwo śląskie. Wskazane Top 5 jest na równi jako najlepsze, a kolejność wskazań alfabetyczna.


przyJEMność 2025: NOWE

★ Kosei [japońska kawiarnia i pracownia krawiecka, Katowice] – choć nadal wyrzekam się matchy, to miejsce powala spójnością i konsekwencją. Kosei wyznacza nowy standard dla autorskich kawiarni w mieście. Jakość ponad modę (choć moda dosłownie ma tu swoje miejsce). Profesjonalne cuppingi, dobra muzyka, przemyślana estetyka – od wnętrza po prowadzenie social mediów. Wszystko na tak!
★ Kryształowa [restauracja, Katowice] – choć było to jedno z gorzej zaplanowanych (czytaj: niezaplanowanych PRowo) otwarć roku, to wyszli obronną ręką. Doceniam za aranżację dużej powierzchni w klimacie, jakiego Katowice nie mają, a bliżej mu do Mediolanu. Doceniam za bezkompromisowość i odcięcie się od wizji kawiarnianego „skansenu”, a jednocześnie za miejsce na wu-zetki i lody cassate w menu z roladą i pełnym masła devolaille’em.
★ Moderna [restauracja hotelu voco (były hotel Katowice), Katowice] – kolejny przykład z cyklu: z marketingu dwója, siadaj, ale z kuchni celujący! Bo mało kto wie, że w mieście taka perła modernistyczna, z truflami w karcie, które są obsesją chefa kuchni. I ja go rozumiem. Wystarczy przekroczyć tylko próg hotelowych drzwi, a nie pożałujecie – tu broni się i wnętrze restauracji, i obsługa, a nade wszystko karta.
★ Obo [sushi bar, Katowice] – wygrywają w kilku kategoriach: po pierwsze, jako małe, niepozorne miejsce poza centrum, robiące wielkie wow; po drugie, w puli: jak pozamiatać na rynku, gdzie sushi upadło do rangi tacek w supermarkecie. Aż łza się kręci w oku i przypomina seans dokumentu „Jiro śni o sushi”, bo jak kogoś sushi kręci na poważnie, to zrozumie i doceni koncept chłopaków z Tysiąclecia.

★ Przystanek Południe [miejsce eventowe i kulinarne pop-upy, Mysłowice] – Jola Kleser spełniła swoje marzenie. Nic nowego. Ale spełniła także wiele życzeń gości, którzy czekali na przestrzeń gotową nie tylko na boho-wesela, ale także na kulinarne pop-upy (od uczty japońskiej po celebrację z gęsiną czy śniadania mocy z jogą i kuchnią Bliskiego Wschodu). Włochy, Francja, Hiszpania – pod jednym mysłowickim adresem zaskakuje i wygrywa otwarcie 2025.

przyJEMność 2025: KLASYKA

★ C’est si bon [restauracja francuska, Katowice] – za samo wytrwanie na rynku gastro 25 lat już należy się medal. W jubileuszowym roku francuska restauracja znów otworzyła się na ludzi i wyciągnęła rękę po nieco młodsze pokolenie, które kusi przepisami z Prowansji. To tu idźcie na randkę z takimi takimi rarytasami jak foie gras, żabie udka czy ślimaki.
★ Collina [restauracja włosko-śląska, Zbrosławice] – regularnie bywam tu dopiero od roku, ale wracam z największym apetytem. Potrafią zrobić idealny żur, roladę i golonko, ale kochają się we włoskich produktach, dlatego latem w bujnym ogrodzie leje się tu wyselekcjonowane wino, a na talerzach parują gorące makarony. Miejsce z profilem gości wielopokoleniowych, co bardzo cenię.
★ Śląska Prohibicja [restauracja z kuchnią śląską i fusion, Katowice] – byłam na otwarciu osiem lat temu i od tego czasu nie zmieniło się wiele. I to największa zaleta! Nie zaliczyli większego spadku formy ani spadku jakości, a mogliby, bo goście i tak stoją w kolejkach po stolik. Cenię za super klasyki oraz za rotacyjną kartę, która zawsze ma jakiegoś asa w rękawie.
★ Tatiana [restauracja z kuchnią polską, Katowice] – uwielbiana przez obcokrajowców restauracja, w której każdego dnia lepią pierogi, klepią wołowe na rolady i kiszą barszcz. Może rustykalny anturaż wymaga lekkiego odświeżenia, ale wszystko wynagradza jedzenie, które nie zawodzi. Zachwytem roku był deser „jagodzianka”, który mam nadzieję wróci w kolejnym sezonie.
★ U Przewoźnika [restauracja w Tychach] – właścicielom należy zazdrościć pasji, z jaką prowadzą biznes, i świeżego Pilsnera Urquella z tanka. Do tego mają swoją wędzarnię, a wszystkiego, co wydobywają z dymu, używają w menu. Szczera kuchnia, idealna na rodzinne spotkania lub wieczory z ciężkim kuflem i pianą na kilka palców.

przyJEMność 2025: KUCHNIE ŚWIATA

★ Amfora [restauracja bliskowschodnia i cocktail bar, Katowice] – na co dzień najlepsze mezze na mieście, niedzielne brunche do syta i najsmaczniejsze lunche w Katowicach. Od święta szalone pop-upy kulinarne i degustacje. Właściwi ludzie na właściwym miejscu od lat – Katarzyna Rogowska z zespołem w kuchni oraz wyobraźnia z procentami i bez Kirylla Eroszevycha za barem.
★ Bocconcini [kuchnia włoska i okolice, Katowice] – koncept talerzykowy przełożony na czystą włoską rozpustę. „Wielkie piękno”, ale na talerzu. Nic dziwnego, skoro rarytasy z znanych delikatesów Porta Fortuna, z selekcją produktów z Italii, już tylko przechodzą przez ręce chefa. Doceniam za jakość, smaki, brak kompromisów i liczne eventy z włoską kuchnią i winem. Plus fajna ekipa z obsługi.
★ Little Hanoi [restauracja wietnamska, Katowicach] – mój azjatycki numer jeden nie od lat, ale od ponad dekady. To przez nich zjechałam Wietnam od Hanoi po Sajgon i tak, wszystko się zgadza, mimo różnicy tysięcy kilometrów. Ukochane żeberka w karmelowym sosie, kaczka z pomarańczami, sajgonki z wołowiną i cokolwiek jest w karcie. Ceny wysokie, ale i wysoko zawieszona poprzeczka smakowa. Uwielbiam!
★ Masala House i Thali Masala [kuchnia indyjska, Katowice] – nigdy nie rozczarowuje, a dodaje pikanterii życiu, szczególnie gdy zamówi się coś, co przezornie ma w menu kilka papryczek. Kocham ich za gorące naany i za długo bulgoczące na ogniu maślane sosy masala, za spieczone brzegi mięsa wyciąganego z tandoora i za to, że nawet poszatkowana kapusta w sałatce ma odpowiednią garść przypraw.
★ Mijo [restauracja włoska ze śląskim twistem, Ruda Śląska] – do teraz nie wiem, jak to się udało, ale to jest gastro majstersztyk! Szymon Lorenc, Ślązak, romansuje na równi z Rzymem, Neapolem i Sycylią. Od czytania menu można nabrać rumieńców, a może to wrażenie otwartej kuchni z gorącym piecem? Zapomnijcie o pizzy (serio) – zamawiajcie z menu dań głównych, jakby nie było jutra.

przyJEMność 2025: CHLEB

★ Hebda & Hebda [piekarnia Katowice] – na całej Karłowicza czuć od rana spieczone skórki chleba i bułek. Miejsce niepozorne, ale nie należy go ignorować. Nie ma dopieszczonego marketingu i przeszklonej witryny, nie ma popularnego konta na Instagramie, a i tak trzeba odstać swoje w kolejce po pieczywo z ceglanego pieca. Nie ma lepszych maślanych rogali! Nie wiem, jak smakują z masłem czy powidłami, bo nigdy nie doniosłam ich do domu – zawsze zjadam, zanim przyjedzie tramwaj. Jeśli tylko mam po drodze, zawsze robię przystanek, co i Wam gorąco polecam – ciepły chleb mistrzem świata.
★ L’Amore Bakery [piekarnia i bistro/delikatesy na włoską nutę, Tarnowskie Góry] – italofile i wariaci, którzy z mąki (wyszukanej i sprawdzonej) wyczarują wszystko. I tak, jedni przychodzą tu dla włoskich śniadań, oliwek z burratą, inni dla tiramisu lub innych deserów z witryny, ale największe mistrzostwo osiągają w tym, co wytrawne i bez cukru, czyli w domowym chlebie na zakwasie. Czysta zazdrość o każdą kromkę!
★ Lokal Bakery [piekarnie i cukiernie rzemieślnicze, Katowice] – moi koszutkowi sąsiedzi, którym jestem wierna od pierwszych dni otwarcia. Cenię ich nie tylko za wszystko, co wyszło z pieca (podziwiam szczególnie chleb z oliwkami i orzechami oraz wszystkie laminowane, pierwszoligowe na mieście croissanty), ale doceniam za wszystkie inicjatywy wokół – od odważnych pop-upowych śniadań po morning coffee rave, który zrobili w 2025 jako pierwsi w Katowicach.
★ Michalski i Cafe Byfyj [piekarnie i bistro na Nikiszowcu, Katowice] – nie tylko nie schodzą z jakości od lat (moje top to pączki z różą, chleb cebulowy i rogale marcińskie), ale wciąż podpatrują, co nowego w cukierniczo-piekarniczym świecie i trendy z Kopenhagi czy Paryża w słodkościach implementują na Śląsku. Nie oszaleli na punkcie pistacji (chwała im za to), robią najlepsze jagodzianki w mieście i nie ulepszają codziennego chleba na siłę. Siła w tym i moc!
★ Śląsko Pajda [rzemieślnicza piekarnia, Ruda Śląska] – robią genialny chleb, do tego intrygują tysiące ludzi podglądających ich konto instagramowe, by patrzeć, co wpadło do pięknie garowanego ciasta, ale przede wszystkim pokazują całą prawdę o rzemieślniczej robocie z glutenem. Szanuję i polecam zarówno klasykę, jak i liczne eksperymenty – od chleba z powidłami śliwkowymi, przez dodatek oliwy szczypiorkowej, po fioletową marchew.

przyJEMność 2025: KAWA&CIASTKO

★ Bez Cukru [kawiarnia, Katowice] – choć zmieniają/dodają lokalizacje, są niezmienni w swojej filozofii: no sugar od ponad dziewięciu lat. I lepiej nie pytać o cukier, chyba że chcecie spojrzenie rodem pizzaiolo pytanego o ketchup do pizzy. Choć ich instagramowe filmiki na ten temat nie zawsze są trafione, to podziwiam ich od samego początku za bezcukrową filozofię, szczególnie w świecie kawopodobnych deserów, które są jedynie przetworzonymi bombami kalorycznymi. Bez Cukru to świetny zespół baristów i talent do wypieków.
★ Grunt [palarnia kawy, kawiarnia, bistro, Bielsko-Biała] – mogą spijać śmietankę, bo to, jak pięknie się rozwinęli od startu, to wręcz hollywoodzka historia. Mogą spokojnie otwierać mikrouniwersytet kawy i żeby tylko w tym szło im świetnie, to nie! Jeszcze bezczelnie poczynają sobie wybitnie z kuchnią i serwują rarytasy na słodko i wytrawnie. Zostawili w tyle kawową konkurencję, a chwilowo także rządzą sceną gastro w BB. I oby tak dalej!
★ Katowice nie Lizbona [kawiarnia z portugalskimi pastéis de nata, Katowice] – uwielbiany monokoncept z budyniowymi babeczkami, w którym wszystko się zgadza. Krótka lista jakościowych kaw z gliwickiej palarni Kafar i ciastka, które niczym nie ustępują tym, po które stałam w kolejkach na ulicach Lizbony czy Porto. Miejsce z mikroogródkiem, w którym chętnie siadają właściciele z psami i sączą wino, a na bocznym stoliku przy barze zawsze, w wolnym czasie, obsługa czyta dobre książki. Jak nie kochać?
★ Synergia [kawiarnia i bistro, Katowice] – miejsce kultowe i skupione wokół nietuzinkowej baristki – bogini parzenia, Izy Otręby. Serwowali w Katowicach dobrą kawę, zanim to było tak modne jak dziś. Od ponad dekady edukują kubki smakowe miłośników alternatywnych metod parzenia. Tu nie tyle możecie, co powinniście pytać o każde ziarno, bo selekcja nie jest przypadkowa. Jakość i gościnność od przekroczenia progu.
★ Zicherka [kawiarnia + śniadania, Katowice] – wystartowali od razu z wysokiego cukierniczego C i trzymają się podium. Wspaniałe słodkości z ich flagowym tortem na czele i makaronikami, których nigdy dość. Zicherka nie oszczędza na maśle oraz na śmietanie i śmiało może wprawiać w zakłopotanie Francuzów. Wypieki miejskie w pierwszej piątce w pełni zasłużone.

przyJEMność 2025: PROJEKTY

★ art [cocktail bar, Katowice] – tego, co dzieje się za drzwiami Warszawskiej 33, mogą zazdrościć nie tylko bywalcy sceny barowej Warszawy czy Krakowa, ale i sąsiedzi z wielu stolic Europy. W 2025 imponowali między innymi regularnymi rezydencjami najciekawszych barmanów i barmanek zza granicy oraz merytorycznymi degustacjami – a to tylko część aktywności Krzysztofa Ciemiery i jego utalentowanego zespołu. Jak dla mnie – mają najmądrzejsze podejście do alkoholu na mieście.
★ Krzywa Sztuka Wina [lokal na kulturę, Katowice]  – wine bar z naturalsami i bistro Przemka Błaszczyka odrabia za nas lekcje ze sztuki: organizuje więcej wernisaży niż niejedna miejska galeria, ale przede wszystkim zaprasza na autorskie spotkania z tuzami świata kulinarnego – od Izabeli Kamińskiej przez Bartka Kieżuna po Tomasza Prange-Barczyńskiego. Pierwsza liga autorów i darmowe spotkania. Niskie ukłony za cały cykl wartościowych mikro-eventów, na których warto bywać.
★ Smaki Karpackiej Wędrówki Pasterskiej [restauracja Złoty Groń, Istebna] – hotel w Beskidach pokusił się o 7-miesięczny projekt kulinarny i zafundował gościom restauracji „pasterski” fine dining. 7 miesięcy, 7 odrębnych wieczorów, 7 krajów, 1 wspólny wątek: pasterska droga wiodąca przez Karpaty, ich smaki i dziedzictwo. Pomysł chefa Dawida Klimańca wyszedł z kuchni Wołochów i zamienił się w przepyszny turystyczny produkt, intrygujący nie tylko beskidzkim dziedzictwem.
★ Śniadanie Degustacyjne [restauracja Moodro, Katowice] – pod prąd i na przekór, zamiast kolejnej kolacji ekipa z Moodro zaserwowała 5-daniowe śniadanie z bezalkoholowym pairingiem koktajli. To było nie tylko błyskotliwe posunięcie i gra z gośćmi, ale przede wszystkim popis smaków i śmiała interpretacja klasyków – brawo dla Pauliny Gujalskiej za nowe spojrzenie na śląskie kreple, ryż na mleku i grysik. Efekt wow, trudny do powtórzenia w 2026.
★ Wieczerzo [I edycja w Walcowni, Katowice] – dobrze wymyślona pop-upowa kolacja degustacyjna w szopienickim industrialu, odkurzająca kuchnię śląską. Bez nabożności, z wegetariańskim (!) menu, ale i z ogromnym szacunkiem do lokalności. Śląskie trio (bloger Mateusz Modryblog i telewizyjny duet z programu „Mikrokosmosy” – Kami i Zuza) zaskoczyło świeżością podejścia do tematu – nic tylko czekać na kolejne.

przyJEMność 2025: PRODUKT

★ Beskid Chocolate [manufaktura czekolady wraz ze zwiedzaniem, warsztatami i sklepem, Węgierska Górka] – za samo edukowanie w kwestii rośliny Theobroma cacao powinni dostać Nobla. Ale szczególnie należy ich podziwiać za odpowiedzialne (a tym samym niełatwe) produkowanie czekolady w modelu od ziarna do tabliczki. Pasjonaci, którzy w kraju bez czekoladniczych tradycji na poziomie Belgii czy Szwajcarii robią cuda z ziaren kakaowca.
★ Fromażeria Kaiserhoff [sklep z serami i warsztaty degustacyjne, Katowice] – najstarsza fromażeria w Polsce i unikatowe miejsce, gdzie autorską selekcją serów (dominują francuskie i szwajcarskie) dzieli się absolutny specjalista (ma na to nawet stosowne papiery) – fromażer oraz międzynarodowy sędzia konkursów serowych. Zagada was opowieściami o serach na śmierć (a umie o nich opowiadać) i uraczy was najlepszymi kawałkami na świecie. Nic, tylko korzystać z wiedzy Kuby Maziarczyka.
★ Słodka Manufaktura Leona [ręcznie robione słodycze, Wodzisław Śląski] – śląskie diamenty wśród słodyczy. Rodzinny biznes, ponad 100 lat tradycji i – co mnie cieszy najbardziej – wiele śląskich smakołyków, które mogłyby trafić do muzeum, a dzięki mistrzowi czekolady są wciąż żywe: smaki moczki, pierników, cwibaków i bombonów z marcepanem. Polecam odwiedzić mały sklepik w Wodzisławiu i kosztować choć po jednym z każdego rodzaju trufli.
★ Pstrąg ojcowski w puszce – jurajski game changer w rybnych konserwach, choć to w zasadzie slow-foodowy produkt o ultra krótkim składzie, który nie ma nic wspólnego z popularnymi rybnymi przetworami. Premiera odbyła się w styczniu 2025, więc to wciąż rynkowa ścieżynka. Wędzona ryba została zapuszkowana na kilka sposobów; mnie najbardziej smakuje pstrąg z pomarańczą. Gurmandziści wreszcie mogą biwakować z odpowiednim prowiantem.
★ Umamiprzyjęcia [restauracja, Pyskowice] – miejsce, które można cenić za wiele spraw; ja w tej kategorii chcę zwrócić uwagę na aspekt weselny. Rynek ten, zdominowany boho-klimatami, rządzi się swoimi prawami, ale to właśnie tu, w Umami, dostaniecie dopracowany i estetycznie nierozczarowujący produkt w postaci drobiazgowo zaprojektowanego przyjęcia w restauracji i ogrodzie + autorska kuchnia, oczywiście pod okiem chefa.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *