Kulinarne Indie | Ostryga w podróży wokół Delhi

Podobno karma wraca. Spotkało mnie zatem coś wyjątkowego. O podróży do Indii marzyłam na studiach, ale nie wyszło. I po latach zupełnie niespodziewanie otrzymałam zaproszenie na hinduskie wesele do znajomego. W gronie przyjaciół z Indii, Iranu, Tajlandii i Bangladeszu włóczyliśmy się więc po ulicach Delhi i Gwalioru. Siadaliśmy razem rano do śniadań z szarpanym ciepłym chlebem, jogurtem i piklami a dzień kończyliśmy na daniach z pieca tandoor i gigantycznych porcjach aromatycznego ryżu. Pierwszy raz byłam w podróży, podczas której smakowało mi wszystko i nigdy dwa razy nie jadłam tego samego. Po tygodniu zaczęłam odróżniać ostre od ostrego, bo takiej palety przypraw jak Hindusi nie ma nikt.

Indie to:
Raj z warzywami, o których nie miałam pojęcia.
Raj dla miłośników herbaty.
Raj dla amatorów ulicznego jedzenia.
Raj dla poszukiwaczy różnorodności.
Raj kulinarny.
Prosto, szczerze, obficie w smaku.

Zostaną mi wspomnienia wspólnych posiłków na tarasie domu w Gwaliorze z całą rodziną, smaki weselnej uczty, zapach parzonej herbaty z mlekiem, cukrem i przyprawami. Uliczne stragany i gorące chleby maczane w sosie. Dojrzała papaja i słodkie lody.

A jak już bardzo tęsknię to idę do katowickiego lokalu Masala House na ul. Mickiewicza. A do Indii wrócę szybciej, niż myślę…

Zdjęcia mojego autorstwa i siostry, Katarzyny Czapli-Durskiej.

IMG_1712

IMG_2436IMG_2439

IMG_2437

IMG_2438

IMG_3023

IMG_2681

IMG_1762

IMG_1228

IMG_3131

IMG_3139

IMG_2828

IMG_2827

IMG_2829

IMG_2841

IMG_2840

IMG_2835

IMG_2843

IMG_2845

IMG_2852

IMG_2849

IMG_2829

IMG_2817

IMG_2728

IMG_2727

 

IMG_2694

IMG_2789

IMG_2786

IMG_2785

IMG_2791

IMG_2807

IMG_2814

IMG_2818

 

 

    Dodaj komentarz