Warsztaty Salone del Gusto 2014: tureckie sery i wino

Czy wiecie, że sery w Turcji w większości produkują kobiety? Te robione ręcznie, w wioskach są najlepsze, ale degustowanie ich w Europie graniczy z cudem – delegacja z Turcji, która częstowała nas nimi na warsztacie żartowała, że przywieźli je nielegalnie w walizkach, bo nie mają przecież odpowiednich certyfikatów. Łączenie wina i sera to bardzo młody trend w Turcji i niewiele restauracji pozwala sobie na takie ekstawagancje, choć osobno i jedeno i drugie mają się dobrze. Wino z tradycją ponad 6000 lat i sery, które rano najczęściej są popijane… mocną herbatą. Dopiero najmłodsze pokolenie producentów śmiało łączy jedno z drugim.

Degustowanie tych kilkunastu produktów, które przywieźli, było jak badanie źródeł cywilizacji – jadłam np. mocno solony dwuletni krowi ser, który od setek lat robi się dokładnie tak samo, susząc na słońcu cienkie jak włosy nitki (Turkmen Fringe Cheese) – zostałby zapomniany, gdyby nie kobiety z wiosek północnej Anatolii, które przechowały przepis i tradycję jego produkcji. Połączono go z owocowym winem Emir Sultaniye 2013 z Kapadocji, o aromacie melona.

Kolejny (Swallow Hole Cheese of Divle) ser był fenomenalny w aromacie, lekko wędzony, który wyrabia się w wiosce Divle (Karaman), gdzie z połączenia owczego i krowiego mleka ser dojrzewa w pionowej, ciemnej jaskini – żeby go wydobyć zjeżdża się specjalną windą do 40 m wgłąb. Do sera dodano wino Kavaklidere Prestige Narince 2013 z kremowym posmakiem dębowej beczki, trunek zaś produkuje się w deszczowym regionie w Kapadocji.

Trzeci w kolejności był owczy ser nazywany ?dzikim? – produkują go Nomadzi nieopodal Ankary. Był kremowy, tłusty, agresywny w nosie i ustach. Dojrzewa w zaledwie miesiąc lub dwa (Aged Skin Bag Cheese of Kargi), a kontrastowało z nim ciekawie różowe, mocno truskawkowe wino Kayra Kalecik Karasi Rose 2013.

Najmniej wyrazisty i przypadający mi do gustu był ser Kars Kashar – mocny, produkowany z mleka krów, które ciągle zmieniają miejsce wypasania, a każdy serowy krąg ma minimum 10 kg. Do tego wino, dla mnie zbyt pikantne – Kalecik Karasi z Ankary.

Turcy zaskoczyli także swoją wersją sera Gruyere. Powstaje z mleka krów, które dziennie spacerują minimum 10km na wysokościach 1500-1200 m n.p.m. żywiąc się często enedemicznymi roślinami. Turecki Gruyere okazał się bardzo aromatyczny i konkurencyjny do tego, co proponują Szwajcarzy.Towarzyszyło mu wino Doluca Tugra Bogazkere 2012, mocne i agresywnie owocowe od śliwki a nawet z posmakiem eukaliptusa.

Na finał podano krowi Cirkassian Smoked Cheese, wędzony w kamiennych piecach ser połączony z winem o nazwie: ?oko byka? (Okuzgozu), o posmaku granatów i jagód.

Jedno jest pewne, moja kolejna podróż do Turcji (a w poszukiwaniu starożytnej Grecji było ich wiele) rozpocznie się od uważniejszej degustacji lokalnych serów i win, bo oj mają się czym chwalić!

IMG_9134

IMG_9135

IMG_9136

 

IMG_9139 IMG_9143 IMG_9137 IMG_9141 IMG_9142

 

    Dodaj komentarz